Zielony strażnik ukrytego ognia.

Zielony strażnik ukrytego ognia

Pokrzywa – zielony strażnik ukrytego ognia.

Spotkasz ją tam, gdzie ziemia zaczyna śnić ciężkimi snami, przy starych murach, za omszałymi płotami, na skraju zapomnianych ścieżek.

Nie kokietuje, nie wabi zapachem, trwa w milczeniu, pamiętając więcej niż ludzkie języki. Zna swoją wartość i doskonale wie, gdzie osiada niewidzialny osad ludzkich żyć. Czuje gdzie spotka lęk, gniew, żal i myśli, które mimo iż schowane głęboko pod Ziemią, nie dają o sobie zapomnieć.

Pokrzywa pojawia się tam nie jako roślina, ale jako obecność.

Spotkanie z nią jest wyraziste. Na dzień dobry częstuje Cię pocałunkiem zielonego ognia, ale nie jest to zwykły ból, to przebudzenie, jakby szept wydobywał się z samej krwi :

„Nie śpij dłużej.
Przypomnij sobie, kim jesteś.”

Uciekasz, przeklinasz czy zatrzymujesz się i próbujesz zrozumieć co ma Ci do przekazania?

Dawni ludzie wiedzieli, że pokrzywa nie należy wyłącznie do świata korzeni i liści. Mówiono o niej półgłosem, zwłaszcza nocą, gdy wiatr poruszał ciemnymi zaroślami.

Szeptuchy pozostawiały dla niej miejsca nietknięte ludzką ręką. Wierzono bowiem, że tam, pośród gęstych łodyg, mieszka coś, co strzeże granicy między tym, co żywe, a tym, co chce wyjrzeć z ciemności.

Pokrzywa jest strażnikiem progów.

Rozsypywano ją wokół domów niczym zielony krąg zaklęcia. Jej wysuszone łodygi płonęły ciężkim, gorzkim dymem podczas okadzania izb i ciał ludzi dotkniętych smutkiem, chorobą albo cudzym spojrzeniem. Wierzono, że potrafi wypędzać byty przyczepione do ludzkiej duszy – te, które rodzą zwątpienie, bezwład i ciche gaśnięcie woli.

Noszona przy sercu miała budzić odwagę.

Nie tę hałaśliwą i pustą, lecz inną – głęboką, nieruchomą, która pozwala człowiekowi iść dalej nawet wtedy, gdy wszystko w nim chce upaść.

Pokrzywa nie koi. Ona oczyszcza.

A oczyszczenie nigdy nie jest łagodne.

Kiedy pijesz jej napar, dzieje się coś osobliwego. Jakby ciało przypominało sobie dawno utracony rytm. Krew zaczyna płynąć żywiej. Oddech staje się cięższy i prawdziwszy. Myśli, dotąd splątane niczym stare korzenie, powoli odzyskują kierunek.

Pokrzywa nie oszukuje człowieka.

Nie daje słodkich iluzji ani miękkiego zapomnienia. Jest jak lustro wykute z obsydianu, pokazuje prawdę bez litości, ale i bez okrucieństwa.

Dlatego wielu się jej lęka. Pokrzywa daje przebudzenie i oczyszczenie, Ziemi, ludziom i światu.

W jej włóknach drga coś surowego, niemal pradawnego – siła Ziemi, która nie zna współczucia dla stagnacji. Gdzie się pojawia, tam zaczyna się ruch. Rozpad starego. Przepływ. Przemiana.

Jest jak zielony ogień ukryty pod pozorem chwastu.

I może właśnie dlatego tak często rośnie tam, gdzie człowiek odwraca wzrok.

By przypominać, że największe moce świata rzadko objawiają się w tym, co piękne i wygodne.

Czasem przychodzą jako cierpki smak naparu.
Zapach mokrej ziemi.
Pieczenie skóry.
Nagłe przebudzenie serca.

Pokrzywa.

Strażniczka niewidzialnych granic.
Istota oczyszczenia.
Zielony płomień, który nie niszczy – lecz wypala wszystko, co martwe.

A Ci, którzy nauczą się słuchać jej milczenia, odkrywają, że od zawsze czekała po drugiej stronie świata widzialnego.

(fragment książki Wiosna – Przebudzenie, Alchemy8House)